Cześć! To moje pierwsze opowiadanie na temat Naruto. Mam nadzieje, że się wam spodoba.
Promienie słoneczne delikatnie muskały mój policzek. Obudziłam się niechętnie. Przetarłam zaspane oczy i usiadłam. Kołdra zsunęła się na podłogę. Przysunęłam nogi do siebie i spoglądałam w okno. Za szybą rozciągał się widok wioski. Westchnęłam. Dzisiaj miałam dowiedzieć się z kim będę w drużynie. To jeden z najważniejszych dni w moim życiu. Spojrzałam na zegarek. Było wpół do ósmej. W akademii miałam być dopiero na dziewiątą. Miałam półtorej godziny. Spowrotem się położyłam. Spoglądałam w sufit. Po pięciu minutach nie wytrzymałam. Wstałam i podeszłam do szafy. Wyjęłam z niej czerwoną koszule i czarne spodnie. Szybko włożyłam je na siebie i podeszłam do szafki nocnej. Wzięłam w ręce ochraniacz i założyłam go na szyję. Odwróciłam się i wyszłam do kuchni.
W kuchni otworzyłam lodówkę i wyjęłam lemoniade. Upiłam łyk napoju i usiadłam za stołem. Spojrzałam na zegarek i z zaskoczeniem stwierdziłam, że do wyjścia mam tylko dziesięć minut. Dopiłam lemoniade i wstałam. Podeszłam do półki z butami i założyłam parę moich ulubionych butów. Otworzyłam drzwi i wyszłam.
Po drodze spotkałam Deli. Była moją najlepszą przyjaciółką. Zawsze chodziłyśmy razem, wszędzie, do czasu pojawienia się Fuji'ego. Był on niezwykle tajemniczy. Jego białe jak śnieg włosy przyciągały uwagę. Czarne jak węgiel oczy i blada cera, również była niezwykła. Nosił maskę na twarzy, tak, że widać było tylko oczy. Przypominał mi Kakashiego-sensei. Na samą myśl o Fujim serce mi przyspiesza. Nagle potknęłam się. Wylądowałam na ziemi, a Deli zaczęła się śmiać. Zażenowana wstałam i otrzepałam się z kurzu. Uniosłam głowę najwyżej jak mogłam i nie zwracałam uwagi na fakt, że podarłam sobie spodnie i leci mi krew z kolana. Kiedy doszłam do akademii, krwawienie ustało.
W sali nie było miejsca. Zostało tylko jedno wolne. Obok Fujiego. Nieświadomie uśmiechnęłam się i przygryzłam warge. Podeszłam do chłopaka i nieśmiało zapytałam:
- Mogę tu usiąść?
Fuji spojrzał na mnie. Przyglądał się badawczo mojej twarzy. Przełknęłam ślinę i niezdarnie odwracałam wzrok. Po chwili chłopak powiedział:
- Jeśli bedziesz cicho, możesz usiąść.
Odwrócił głowę w kierunku shinobi, który właśnie wszedł do sali. Szybko usiadłam i upomniałam się, aby być cicho.
Ninja, który wszedł, to nie kto inny jak Iruka-sensei. Wyjął kartkę z kieszeni i zaczął:
- Witam was wszystkich. Dzisiaj dowiecie się z kim będziecie w drużynie. Od razu mówię, że drużyny wybierane są pod względem umiejętności członków, tak aby się one dopełniały.- sensei wziął głęboki oddech i kontynuował- No dobrze zaczynamy. W skład drużyny 4 wchodzą: Ukini Deli Dorck Lee i Gere Sassa.- za sobą usłyszałam złośliwe prychnięcie Deli. Wiedziałam ,że chciałaby być z Fujim- W skład drużyny 5 wchodzą: Heji Dori, Tenery Aki i Juji Sars. Dobrze a teraz ostatnia drużyna, drużyna 6: Huji Fuji, Hyuga Koruto i Uchiha Hina.
Uśmiechnęłam się. Będę w drużynie z Fujim. Mam szczęście. Chciałam wstać, kiedy Iruka-sensei powiedział:
- Będziecie czekali na swoich sensei w określanych pokojach. Drużyna 4 w pokoju nr 214. Drużyna 5 w pokoju nr 345, a drużyna 6 w pokoju nr 167. To by było na wszystko. Dziękuję.
Kiedy Iruka-sensei zniknął wstałam i ruszyłam do wyjścia.
Na korytarzu ktoś złapał mnie za rękaw koszuli. Kiedy odwróciłam głowę, zauważyłam Fujiego. Spoglądał na moje... kolana? Hmm to dziwne, ale cieszyłam się chociaż mnie zauważył.
- Wiesz ta rana na kolanie naprawdę paskudnie wygląda. Choć opatrze ją.
Nie pytając mnie o zdanie Fuji pociągnął mnie za sobą. Kiedy dotarliśmy na miejsce, spostrzegłam ,że to pokój nr 167. Chłopak otworzył drzwi i wszedł do środka. Następnie rozkazał mi usiąść i wyprostować lewą nogę. Fuji podszedł do apteczki wiszącej obok drzwi i wyjął bandaże. Bardzo zwinnie i szybko opatrzył mi kolano. Następnie usiadł niedaleko mnie. W tej chwili cieszyłam się ,że jestem taką niezdarą. Uśmiechnęłam się do siebie i przygryzłam wargę, co miałam w zwyczaju. Po pięciu minutach ciszy do pokoju wszedł Hyuga Koruto. Usiadł na samej górze i badawczym wzrokiem przyglądał się nam. Czekaliśmy tak ze trzy godziny. Żadno z nas nie chciało wymówić tego co było oczywiste, nasz sensei się spóźniał. Niespodziewanie do pokoju wszedł siódmy Hokage. Uśmiechał się do nas promiennie. Podszedł do biurka po czym powiedział:
- Jestem Uzumaki Naruto, co na pewno wiecie ponieważ jestem siódmym Hokage. Od dzisiaj jestem waszym sensei.
Każdy z nas otworzył szerzej oczy ze zdziwienia. Tym bardziej ja gdzie wujek Sasuke i Naruto-san są najlepszymi przyjaciółmi. Hokage nadal się uśmiechał. Nagle usłyszałam głos.
- To niemożliwe. Hokage nie mogą być nauczycielami początkujących.
- Ach tak? Widzisz ja mogę.
Naruto-sensei uśmiechnął się jeszcze szerzej. Ukradkiem spojrzałam na Fujiego. Chłopak również wydawał się zmieszany. Hokage usiadł na biurku i powiedział:
- A teraz chciałbym abyście się przedstawili i powiedzieli co byście chcieli osiągnąć na drodze shinobi. Może zacznijmy od pań.
Przełknęłam ślinę i powiedziałam:
- Nazywam się Uchiha Hina i chciałabym nie być tak bardzo niezdarna.
Naruto-sensei uśmiechnął się i wskazał na moje rozwalone kolano, teraz będące w bandażu dzięki Fujiemu.
- Widać. No dobrze. Może teraz ty?
Hokage wskazał na Hyuge Koruto.
- Jestem Hyuga Koruto i chcem być najlepszym i najpotężniejszym ninją w wiosce.
Naruto-sensei skinął głową i spojrzał na Fujiego. Chłopak oparł się na dłoni i niedbale odpowiedział:
- Huji Fuji, a moim celem jest uzyskanie całkowitej harmonii z chakrą.
Hokage przekręcił delikatnie głowę w prawo i myślał przez chwile. Następnie powiedział:
- Mam nadzieję, że się dogadacie. Widzę was wszystkich jutro o siódmej na polanie kwiatów.
Mówiąc to Naruto-sensei skierował się w stronę wyjścia. Niepewnie wstałam i również ruszyłam do wyjścia. Otworzyłam drzwi i wyszłam. Od razu skierowałam się w stronę domu. Musiałam jak najszybciej sama opatrzyć kolano. Za mną usłyszałam jakieś kroki. Odetchnęłam z ulgą, kiedy uświadomiłam sobie, że to na pewno Fuji lub Koruto. Wyszłam z akademii i ruszyłam w stronę domu. Miałam wielką nadzieję, że tata wrócił z misji. Nie było go już miesiąc i zaczynałam się niepokoić.
Jak mogłam się domyślić po drodze spotkałam Dali.
- Widzę, że niezdarze dopisuje szczęście.- dziewczyna przysunęła się bliżej i z gniewem w głosie dodała- Wiedz, że nie powinnaś być w drużynie z Fujim. Nie zasługujesz na to.
Przewróciłam oczami. Chciałam ją ominąć, jednak ona postawiła mi nogę. Przewróciłam się i rozdarłam bandaż. Krew na nowo zaczęło płynąć po mojej nodze. Dali zaczęła się śmiać. Po chwili odeszła zadowolona. Wstałam i chwiejnie ruszyłam w kierunku domu.
Kiedy weszłam do domu, w kuchni zostałam ciocie Sakure. Była smutna. Nie wiedziałam o co chodzi, ale przeczuwałam najgorsze. Podeszłam do stołu i usiadłam naprzeciwko cioci. Ciocia Sakura po chwili ciszy powiedziała:
- Posłuchaj mnie Hino. Twój tata nie żyje. Zginął podczas misji.
Byłam zdruzgotana. Mój tata nie żyje. Łzy spływały mi po policzkach. Ciotka podeszła do mnie i przytuliła mnie. Nic nie widziałam, ponieważ łzy gromadziły mi się w oczach. Chciałam zostać sama.
Kiedy odprowadziłam ciocie, poszłam do pokoju i położyłam się. Wiedziałam ,że prawdziwy ninja nie okazuje uczuć, jednak nikogo w pobliżu nie było. Mogłam płakać. Niestety moje łzy już wyschły dlatego wpatrywałam się w okno. Zachodzące słońce uspokoiło moje zszargane nerwy. Zamknęłam oczy i powoli zasnęłam.
Rano obudziłam się bardzo wcześnie. Spojrzałam na zegarek i zobaczyłam,że było wpół do siódmej. Szybko wstałam i ubrałam się. Wzięłam ochraniacz i wybiegłam z domu.
Na polanie kwiatów byłam pierwsza. Nigdzie nie było widać Fujiego ani Koruto. Usiadłam na środku i zaczęłam medytować. Skoro nie było nikogo, to mogłam poukładać wczorajsze wydarzenia na łonie natury. Śmierć mojego taty była dla mnie druzgocąca. Oprócz niego nie miałam praktycznie nikogo. Nie liczyłam oczywiście wujka i ciocie wraz z Saradą, moją kuzynką. Od teraz musiałam radzić sobie we wszystkim sama. Ciepły letni wietrzyk owiewał moją twarz. Moje czarnokrucze włosy były spięte w koka. Nagle z zamyśleń wyrwał mnie czyjś głos.
- Hina widziałaś może Fujiego? Jest już dziesięć minut po siódmej, a niema jego i Naruto-sensei.
Odwróciłam głowę i napotkałam lodowate spojrzenie Koruto. Pokręciłam głową i powiedziałam:
- Nie widziałam ich.
Chłopak zrezygnowany również usiadł. Zamknął oczy i jak przypuszczałam zaczął medytować. Koruto mógł być postrzegany jako przystojny, ponieważ miał czarne lśniące włosy. Rysy twarzy były takie same jak u każdego z klanu Hyuga. Również jego oczy były takie same. Jasne, może lawendowo-białe? Albo same lawendowe. Ciężko było stwierdzić, ponieważ wiecznie na jego oczy padał jakiś cień. Był dość wysoki. Przerastał mnie o głowę. Nagle kątem oka dostrzegłam Fujiego. Podszedł do nas i zapytał:
- Przepraszam za spóźnienie, ale gdzie jest Naruto-sensei?
Koruto otworzył oczy i gniewnie spojrzał na chłopaka.
- Czy ty wiesz, która jest godzina?
Fuji przewrócił oczami i usiadł naprzeciwko mnie.
- Wiesz Koruto. Ja w przeciwieństwie do ciebie nie jestem takim snobem.
Myślałam, że z ich kłótni wyjdzie bójka. Miałam racje. Oboje wstali i wyciągnęli kunai. Zerwałam się na równe nogi i weszłam między nich. Założyłam ręce na pierś i powiedziałam.
- Jeśli zamierzacie się bić, to zróbcie to dopiero po spotkaniu z sensei.
Spojrzałam na Koruto, a później na Fujiego. Oboje schowali kunai. Koruto odezwał się pierwszy.
-Masz szczęście Fuji, że umiem się zachowywać i nie bije dziewczyn.
- To ty masz szczęście Koruto.
Westchnęłam i przewróciłam oczami. Jak z dziećmi. Mimo, że jestem niezdarna umiem opanować każdą sytuację. Jestem pewna siebie, więc zazwyczaj ludzie słuchają się mnie. Miałabym największy problem, gdybym była nieśmiała. Na szczęście tak nie jest. Kątem oka dostrzegłam lecącego kunai w moim kierunku. Skoczyłam do przodu, a kunai wbiło się w ziemię w miejscu gdzie przed chwilą stałam. Usłyszałam śmiech i zza drzew wyszedł Naruto-sensei. Uśmiechał się od ucha do ucha.
- Brawo Hina. Masz znakomity refleks.
On to zrobił by mnie sprawdzić? To szaleństwo. Zrobiłam krok do tylu i potknęłam się o własne nogi. Przewróciłam się. Ja to mam szczęście. Spojrzałam na swoją lewą dłoń. Krew spływała z dłoni na ziemię. Naruto-sensei podszedł do mnie i zapytał:
- Chcesz iść do szpitala? Możemy na ciebie zaczekać.
Pokręciłam głową.
-Nie. Nawet jak będę miała bandaż to nie uchroni mnie przed kolejną raną.
Wstałam i wyjęłam materiał z kieszeni. Zawsze nosiłam go na wypadek rany. Owinęłam rękę materiałem. Hokage przypatrywał się mi przez chwile po czym powiedział:
- Czy naprawdę wszystko w porządku?
Skinęłam głową.
- W takim razie możemy kontynuować. -Naruto-sensei wyjął dzwoneczki i pokazał nam je- Ten kto zdobędzie dzwoneczki zaliczy. Ażeby was zmotywować ten kto przegra zostanie przywiązany do słupa. Na czas nieokreślony.
Ukradkiem spojrzałam na Fujiego i Koruto. Oboje byli zdeterminowani. Hokage przywiązał dzwoneczki do paska i powiedział:
- Czas start. Macie na to pięć godzin.
Hokage zniknął tak szybko jak się pojawił. Spojrzałam na chłopaków. Szkoda tylko, że ich już nie było. Na pewno szukają Hokage. Wyjęłam kunai i skoczyłam na drzewo. Musiałam najpierw przemyśleć swoją strategię. Naruto-sensei jest naprawdę szybki w dodatku idealnie zawiązuje pieczęci. Myślę ,że powinnam użyć sharingana. Kątem oka dostrzegłam Naruto-sensei. Przyczaiłam się w pobliskich krzakach i kiedy Hokage odwrócił się do mnie tyłem, skoczyłam po dzwoneczki. Naruto-sensei automatycznie się odwrócił, niestety nie wystarczająco szybko. Dotknęłam dzwoneczków ręką. Trzymałam je w palcach. Hokage próbował zaatakować mnie kunaiem. Zablokowałam cios drugą ręką. Niestety byłam zbyt słaba. Puściłam dzwoneczki i cofnęłam się. Przyjęłam postawę obronną. Niestety nie zdążyłam ponownie zaatakować, ponieważ Koruto zrobił to pierwszy. Popchnął mnie i zaatakował Hokage. Oczywiście upadłam. Rozcięłam drugą rękę. Ktoś pomógł mi wstać. Kiedy odwróciłam wzrok, zobaczyłam Fujiego. Chłopak pomógł mi wstać i wraz ze mną schował się w pobliskich krzakach. Kątem oka patrzyłam jak Koruto przegrywa z Naruto-sensei.
- Masz jakiś pomysł jak dorwać te dzwoneczki?
Pomyślałam przez chwile. Jeśli Fuji odwróciłby uwagę Hokage, zdołałabym ukraść dzwoneczki.
- Posłuchaj. Jeśli odwrócisz uwagę Naruto-sensei, mogłabym podkarść dzwoneczki.
Fuji skinął głową. Wyjął kunai i skoczył na Hokage. Chłopak wraz z Koruto atakowali Naruto-sensei. Wykorzystałam ten moment aby podkarść się od tyłu. Byłam coraz bliżej. Wzięłam głęboki oddech i skoczyłam po dzwoneczki. Udało mi się je zdobyć. Kiedy triumfalnie uniosłam rękę ze swoją zdobyczą, Hokage uśmiechnął się. Fuji podszedł do mnie i uśmiechnął się.
- Dobra robota Hina.
-Dzięki.
Nie wierzę. To na pewno sen. Uśmiechnęłam się. Hokage spytał:
- Więc Hino zaliczyłaś.
Co? Przecież ja nie zrobiłam tego sama.
- Ja tego sama nie zrobiłam. Fuji mi pomógł.
Naruto był zaskoczony.
-A więc zrobiliście to wspólnie. To godne podziwu. A ty Koruto? Pomagałeś im?
Koruto skrzyżował ręce na piersi i z gniewnyn spojrzeniem odpowiedział:
- Nie brałem udziału w tej farsie. Sam sobie bym poradził.
Z twarzy Naruto-sensei zniknął uśmiech.
- W takim wypadku drużyna nie ma po co istnieć. Chyba, że skład to: Hina i Fuji. Ten test miał udowodnić wam, że przyjaciel na misjach jest niezastąpiony. Zawsze wam pomoże, a i wy czujecie się bardziej bezpieczni. Z tego co wiem zmuszenie się do pracy zespołowej dla Fujiego było trudne. Mimo tego, że zawsze radził sobie sam, zrozumiał, że tym raz jest inaczej. Niestety ty Koruto nie masz takiego potencjału.
Byłam w szoku. Nasza drużyna się rozpadła. Musiałam coś zrobić. Inaczej nie będę mogła się wykazać i być równie silna jak tata.
- Naruto-sensei on może się zmienić. Na pewno poradzi sobie z pracą zespołową.
Hokage był zaskoczony tak samo jak Koruto i Fuji. Położyłam sobie ręce na biodra i spojrzałam z wyższością na chłopaków. Naruto-sensei spojrzał po kolei na chłopaków i na mnie. Przez chwilę myślał po czym odpowiedział:
- Koruto masz szczęście, że trafiłeś na tak zdecydowaną dziewczyna- Hokage zaczął się śmiać- Wszyscy zaliczyliście.
Uśmiechnęłam się. Skrzyżowałam ręce na piersi. Ukradkiem spojrzałam na Koruto i Fujiego. Oboje wydawali się zmieszani.
- No dobrze dzieciaki. Widzę was jutro o ósmej przed akademią.
Nagle Hokage zniknął. Fuji i Koruto spojrzeli na mnie. Byłam trochę zmieszana.
- To co powiedziałaś było nawet miłe.
Spojrzałam na Koruto. Wiedziałam ,że nie mogłam im powiedzieć o tacie, ponieważ na pewno by mi współczuli.
- Nie przyzwyczajajcie się do tego. Nie zamierzam zrezygnować z bycia ninja przez wasz brak współpracy.
Oboje otworzyli usta ze zdziwienia. Pierwszy odezwał się Koruto.
-Jednak z ciebie większa jędza niż z Dali.
To był cios poniżej pasa. Dali kochała dokuczać innym. Ja tylko chciałam by drużyna się nie rozpadła. Czy to tak źle? Spuściłam wzrok i wpatrywałam się w buty. Opuściłam ręce i zaczęłam bawić się skrawkiem materiału, którym owinęłam lewą rękę. Ten materiał dal mi tata, kiedy podczas spaceru wpadłam na drzewo i rozwaliłam sobie dłoń. Tata zamiast krzyczeć na mnie, tak jak inni w akademii, wyjął z kieszeni ten materiał. Uśmiechnął się po czym owinął materiał na mojej ranie. Od tamtej pory zawsze noszę go przy sobie. By zapamiętać uśmiech taty i jego troskę. Byłam zrozpaczona po jego śmierci. Nie wiem ile minęło dni od jego śmierci, jednak ja wiem o tym od wczoraj. Moje łzy nie miały jak się zatrzymać i spływały mi po policzku. Koruto widząc moje łzy podszedł do mnie i zapytał:
- Hej, powiedziałem coś nie tak? Przecież stwierdziłem tylko fakt. Jesteś jędzowata. To wszystko.
Fuji popchnął Koruto.
- Ty to umiesz pocieszać.- odrzucił Hyuge lodowatym spojrzeniem po czym zwrócił się do mnie- Co się stało?
Teraz to wpadłam. I co ja mam zrobić? Jeśli dowiedzą się o wszystkim zaczną mi współczuć. Nie znoszę takiej litości. Jednak z drugiej strony, jeśli każe się im odwalić znienawidzą mnie. Jestem między młotem a kowadłem. Wytarłam łzy i spojrzałam twardo na chłopaków.
- Jesteście kretynami. Myśleliście, że płacze naprawdę? Prawdziwy shinobi nie okazuje uczuć. Nabrałam was.
Odwróciłam się i zaczęłam iść w stronę domu. Tak cichego i pustego jak nigdy dotąd. Teraz wiem, że nie będzie w nim śmiechu ani przekomażania się. Będę tam sama. Łzy znowu zaczęły napływać do moich oczu. Nie chciałam tego, ale nic na to nie mogłam poradzić.
Przybyłam, jak kazałaś >u<
OdpowiedzUsuńNaruto nie oglądałam, ale wiem, że to podobno zabawna postać.
Za to Hina, to córka Sasuke, nie? I Hinaty? (No bo się widzi te arty xD)
Zanim przejdę dalej, pozwól że włączę tryb hejtera, jako że wstałam dzisiaj lewą nogą xD
Oto błędy, które chciało mi się kopiować:
Spowrotem
(Powinno być: Z powrotem)
...dopełniały.- sensei....
(Zabijcie mnie, narody. Powinno być: ...dopełniały - sensei... xD)
Prócz tych powyższych błędów, jest masa innych. Brakuje wielu przecinków, są w złych miejscach powstawiane, do tego jeszcze przy niektórych wyrazach nie zamiast końcówki -ę dopisujesz samo -e... :c
No i jest strasznie malutko opisów. I miejsc, i postaci, i odczuć... No, popracuj nad tym (Tak, wiem, że masz już 5 rozdziałów xD) ^^
I szczególnie brakuje tego, kiedy Hina się dowiedziała o śmierci taty. No weeeeź, troch dramatyzmu! :/ I Sakura też mogła to jakoś tak delikatniej powiedzieć, a nie tak z grubej rury!
Ale ogółem opoko fajne ^^ Ciekawe i wgl, ale JEŚLI NIE POŁĄCZYSZ HINY I FUJI'EGO TO CIĘ ZABIJĘ! Kapiszi? Nje lubię tego Koruto, taki bufon z niego :/
A co do wyglądu bloga, to dodałabym trochę dodatków i ogólnie spersonalizowała wygląd ^^
I tradycyjnie reklama! Bo Kasia bez reklamy to nie Kasia! >u<
Także, jeśli też chcesz mnie okrzyczeć, to kliknij tu
A jeśli chcesz poczytać o A&M, Vocaloidach, ksiażkach, itede, itepe, to kliknij tu
A jeśli lubisz mitologię kliknij tu
Oke, koniec reklamy xD
Veny życzę!
Ło kurde.
UsuńJednal 7 rozdziałówk jest xD
*k
UsuńTo tak na telefonie jednak ciężko pisać ale się poprawie I promise, i Hina jest córką Irackiego i wymyślonej przeze mnie postaci xD Sasuke jest mężem Sakury tak jak w mandze. I jeśli przeczytałaś 6 i 7 rozdział wiesz już, co czuje Hina I Fuji ( brak spoilera)
UsuńNa razie tylko 1-y rozdział przeczytałam xD
UsuńResztę przeczytam, jak znajdę czas ^^
A tego Iracka nie znam O_O Pochodzi z Iraku? >_<"
Itachi * xD
UsuńA, to wszystko jasne xD
Usuń